wtorek, 30 kwietnia 2013
Od Mendori~"Niespodziewana walka cz. 1"
Po powrocie ze sklepu poszłyśmy do pokoju. Ja usiadłam spokojnie na moim łóżku a Motoko jak zawsze wypieprzyła się na swoje.
-Motoko, co teraz robimy?
-Nie wiem.
Nagle do pokoju wparował Yumichika.
-Co ty k*rwa powiedziałaś?!-krzyknął i podszedł szybkim krokiem do mnie
-Ale co ja zrobiłam?-zapytałam przestraszona
-A jak mnie nazwałaś s*ko?
-Eee jak niby?
-A co to było "pedał" albo "w 11 oddziale są sami faceci oprócz pani porucznik." "a Yumichika?" Czy ty podważasz to że jestem facetem?!
-Spokojnie ja nie miałam nic złego na myśli. Po prostu.... Masz taki damski wygląd...
W tym momencie wyjął swój miecz. Cały pokój zatrząsł się od poziomu jego reiatsu.
-Kwitnij! Fuji Kujaku!-powiedział. Jego katana zaokrągliła się i rozdzieliła. Nim się spostrzegłam poczułam silny ból na plecach. Kilka kropli krwi pokapało na ziemię. Gdy Komachi to zobaczyła od razu zainterweniowała. Chwyciła Ayasegawę za ramię i przytrzymała go.
-Co ty robisz? Ona nic takiego nie zrobiła.
-Jakie k*rwa nic takiego?! Nie jestem żadnym pedałem!
-Ja o tym wiem, ty o tym wiesz, ona też już o tym wie.
-Co nie zmienia faktu że już nie żyje!
-Zostaw ją w spokoju!!!-krzyknęła Motoko
-Nie chcę z tobą walczyć, chcę ją zabić!
-Na dwór.-powiedziała stanowczo.
Wyszliśmy na zewnątrz budynku. Ayasegawa nagle znów mnie zaatakował, jednak Motoko widząc że po tym wczorajszym i dość głębokiej ranie na plecach, nie jestem w stanie walczyć jakimś cudem powstrzymała Yumichikę przed atakiem.
-Czego chcesz? Nie wtrącaj się!-machnął mieczem i mocno zranił dziewczynę. Upadła na ziemię. Nie czułam jej reiatsu. Podbiegłam do niej... I nic...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz