wtorek, 30 kwietnia 2013
Od Mendori~ "Walka"
Wszyscy uczniowie widząc niebezpieczeństwo wybiegli szybko z sali lekcyjnej.
-Umknij Kazuyaichi-wymówił komendę
W jego dłoni pojawiła się katana przypominająca kose.
-Ale jak... Ikkaku mówił że dopiero będziemy poznawać imiona swoich Zanpakutou... Jak ty?- krzyknęłam
-Widzicie maleńkie, nie jestem taki głupi jak reszta tu zebranych. Nikt mi nie jest potrzebny do odgadnięcia imienia mojego miecza-wytłumaczył
Byłam zszokowana. Nagle chłopak użył Shunpo by znaleźć się blisko mnie. Zaatakował z boku próbując zadać cios. Zrobiłam szybki unik.
-Może jednak nie zginiesz tak szybko jak myślałem-stwierdził
"Nie mam szans. Nie mam miecza a walka wręcz... Kso... Jeszcze to Shunpo"
Nie skończyłam analizować sytuacji gdy poczułam na moim policzku coś ciepłego. Dotknęłam go i spojrzałam na rękę. To była krew. Odwróciłam się a tam Kaito wycierał ostrze.
-Prawdziwa walka dopiero się zacznie-uśmiechnął się
Zaraz po tym zdaniu jego kosa przebiła moje ramie. Odskoczyłam. Moje ramie było zalane krwią.
-Co tu się dzieje!?-usłyszałam krzyk
Zobaczyłam Kirę.
-Natychmiast przestańcie! Nie możecie wszczynać walk na terenie akademii-krzyczał biegnąc w naszą stronę
Motoko staneła mu na drodze.
-Przepraszam Izuru-san ale nie pozwolę ci przerwać tej walki. Zniszczysz tym ich dumę. Duma tego śmiecia mnie nie rusza ale nigdy nie pozwolę zniszczyć dumy Mendori. Jako Shinigami pewnie wiesz coś na ten temat-powiedziała
Chłopak się zawahał. W końcu usiadł na ławce z Motoko. Kaito wykorzystał moją nieuwagę i znów zadał cios. Tym razem był wymierzony w mój brzuch. Po chwili już plułam krwią. Nie dość że po policzku mi leciała to teraz jeszcze z ust. Po kilku następnych uderzeniach leżałam na ziemi nie mogąc się ruszyć. Kaito powoli się do mnie zbliżał. Zamknęłam oczy.
"Przynajmniej umrę z walce. Pierwszy dzień a już się wplątałam w niezłe bagno"-pomyślałam
Otworzyłam oczy. Nie znajdowałam się na terenie akademii, ale w jakimś wulkanie. Wstałam i rozejrzałam się. Zobaczyłam jakąś postać w oddali. Zbliżała się do mnie w szybkim tempie.
Zamknęłam oczy. Bałam się. Po chwili poczułam gorący oddech na szyi. Uchyliłam lekko oczy. Przede mną stała wysoka kobieta ubrana w krótką, czerwoną spódniczkę i bluzkę zakrywającą tylko biust z cienkim sznurkiem zawiązanym za szyją. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Była blada, dzięki czemu widać było jej ciemnobrązowe oczy. Miała czarne włosy do ramion.
-Kim jesteś? -spytałam wystraszona.
-Nazywam się Reddo Kaji. Jestem twoim Zanpakuto.
-Ale jak to?
-Każdy Shinigami posiada swoje własne Zanpakuto. Zanpakuto to nie tylko miecz. Ja jestem częścią ciebie i twojej duszy. Zawsze będę ci pomagać ale musisz we mnie uwierzyć.
-Ale jak to możliwe że już... Tak szybko... Ikkaku-san mówił że Zanpakuto się zdobywa dopiero po dłuższym czasie...
-Jesteś na tyle dojrzała aby mnie zdobyć. Możesz użyć mnie w każdej chwili, ale zawsze musisz wymówić komendę.
-A jaka jest nasza?
-MOYASU... A teraz wracaj do walki.
Zasłoniła mi oczy. Zamknęłam je. Gdy otworzyłam je ponownie z powrotem znajdowałam się w akademii. Nade mną stał Kaito. Chwyciłam za katanę.
-MOYASU REDDO KAJI!-wykrzyknęłam szybko.
Moja katana wydłużyła się trochę. Chłopak się zdziwił i odsunął o krok. Wstałam. Znajdowaliśmy się na przeciwko siebie. Kaito zaatakował po raz kolejny. Nasze miecze skrzyżowały się.
-Gratulację, znasz już imię swojego miecza. Tylko nie wiele potrafisz jeszcze bejbi-mrugnął oczkiem i popchnął mnie. Przede mną znów pojawiła się tajemnicza kobieta.
-Uwierz we mnie, a ci pomogę...
-Wierzę. Tylko.... Jak się tym posługiwać?
-Uwierz we mnie, a się dowiesz...-Reddo Kaji rozpłynęła się w powietrzu.
Wzięłam kilka głębokich oddechów. Poczułam nagły przypływ energii. Chwyciłam katanę drugą ręką, podniosłam ją nad głowę i z całej siły machnęłam nią. Z miecza wydobył się jasny płomień. Atak zadał śmiertelny cios mojemu przeciwnikowi. Chłopak padł na ziemię. Podeszłam do niego pewnie. Przyłożyłam mu miecz do gardła.
-I co, teraz już nie jesteś taki odważny co?
Chłopak nic nie odpowiedział. Zamknął oczy. Zobaczyłam jak powoli zmienia się w dziwny pył.
-C-co się z nim dzieje?!-wystraszyłam się
Chwilę potem Kaito już nie było. Jakby... rozpłynął się w powietrzu. Izuru szybko podbiegł do nas.
-Izuru-san... co się stało?-spytałam zdenerwowana
-Ty... zabiłaś go...
-CO KUR*A?!-wykrzyknęła Motoko.
-A-ale to przecież... Ja... to nie możliwe.... Dopiero go zdobyłam...
-Czy będzie przez to zawieszona?-zapytała Motoko
-Nie wiem. Pewnie tak...-odpowiedział.-Wszczynanie bójek na terenie akademii jest zabronione.
-To moja wina. Ja go wyzwałam-wyznała
-Nie. To moja wina, ja się na to zgodziłam.
-Ale przeze mnie będziesz miała kłopoty.
-Trudno. Najważniejsze że ty będziesz się tu uczyć.
Kira chwycił mnie za ramię.
-Gratulacje. Nikomu jeszcze nie udało się zdobyć miecza, a tym bardziej poznać jego imię pierwszego dnia.
-Ale to i tak daremne... Przecież będę wydalona z akademii.
-Powiemy że on wyzwał na pojedynek-zaproponował
-Jestem za!
-A powiesz dlaczego on tak nagle zniknął?-zapytała zaciekawiona Motoko
-Każdy Shinigami posiada swoje reiatsu. A Soul Society jest zbudowane z cząsteczek duchowych, czyli reiatsu. Jeżeli Shinigami umrze to zamienia się w właśnie takie reiatsu budujące Soul Society.
-Jakiś ty mądry...-powiedziałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz