wtorek, 30 kwietnia 2013

Od Mendori~"Niespodziewana walka cz. 1"


Po powrocie ze sklepu poszłyśmy do pokoju. Ja usiadłam spokojnie na moim łóżku a Motoko jak zawsze wypieprzyła się na swoje. 
-Motoko, co teraz robimy?
-Nie wiem.
Nagle do pokoju wparował Yumichika. 
-Co ty k*rwa powiedziałaś?!-krzyknął i podszedł szybkim krokiem do mnie
-Ale co ja zrobiłam?-zapytałam przestraszona
-A jak mnie nazwałaś s*ko?
-Eee jak niby?
-A co to było "pedał" albo "w 11 oddziale są sami faceci oprócz pani porucznik." "a Yumichika?" Czy ty podważasz to że jestem facetem?!
-Spokojnie ja nie miałam nic złego na myśli. Po prostu.... Masz taki damski wygląd...
W tym momencie wyjął swój miecz. Cały pokój zatrząsł się od poziomu jego reiatsu.
-Kwitnij! Fuji Kujaku!-powiedział. Jego katana zaokrągliła się i rozdzieliła. Nim się spostrzegłam poczułam silny ból na plecach. Kilka kropli krwi pokapało na ziemię. Gdy Komachi to zobaczyła od razu zainterweniowała. Chwyciła Ayasegawę za ramię i przytrzymała go.
-Co ty robisz? Ona nic takiego nie zrobiła. 
-Jakie k*rwa nic takiego?! Nie jestem żadnym pedałem!
-Ja o tym wiem, ty o tym wiesz, ona też już o tym wie. 
-Co nie zmienia faktu że już nie żyje!
-Zostaw ją w spokoju!!!-krzyknęła Motoko 
-Nie chcę z tobą walczyć, chcę ją zabić!
-Na dwór.-powiedziała stanowczo.
Wyszliśmy na zewnątrz budynku. Ayasegawa nagle znów mnie zaatakował, jednak Motoko widząc że po tym wczorajszym i dość głębokiej ranie na plecach, nie jestem w stanie walczyć jakimś cudem powstrzymała Yumichikę przed atakiem. 
-Czego chcesz? Nie wtrącaj się!-machnął mieczem i mocno zranił dziewczynę. Upadła na ziemię. Nie czułam jej reiatsu. Podbiegłam do niej... I nic...



Od Motoko ~"Sake z porucznikami"

Dzisiejsze zajęcia z walki wręcz były przełożone na jutro. No nie dziwię się po dzisiejszych zdarzeniach. Posłyszmy z Mendori do pokoju. Walnęłam się na łóżko.
-I jak się czujesz po zabiciu kogoś?-zapytam
-Normalnie-odpowiedziała
-Już pierwszego dnia poznałaś imię swojego Zanpakutou. Niesamowite. A co ważniejsze co dziś robimy?-wstałam z łóżka 
-Nie wiem. Ja jestem zmęczona-położyła się na łóżko
Zaliczyłam glebę. Podeszłam do Mendori i wyrzuciłam ją z łóżka.
-Nie ma spania! Dziś musimy jeszcze coś przeżyć-uśmiechnęłam się tajemniczo
-Twój uśmiech mówi że masz plan. To słucham
-Więc pójdziemy do koszar 11. Oddziału, poczekamy aż Yumichika pójdzie się myć. My będziemy go śledzić i wejdziemy za nim. Następnie wskoczymy do niego a dalej już wiesz-zaśmiałam się szatańsko 
-Podoba mi się twój sposób myślenia-uśmiechnęła się
Śmiałym się jak psychol gdy drzwi do pokoju się otworzyły. Stał w nich Yumichika.
-Ok... powiem to co miałem i czy chcecie czy nie idziemy. Więc Ja i Ikkaku razem z porucznikami idziemy na sake do gospody. Chciałybyście iść z nami?-zapytał
-Jasne-krzyknęłam
-Też mogę iść-powiedziała Mendori
-Więc chodzimy-powiedział chłopak
Zgarnęliśmy po drodze Ikkaku. Poszliśmy za nim do jakiejś gospody. Weszliśmy do niej. Usiedliśmy przy stole gdzie było już kilku Shinigamich. 
-Hej-przywitali się nasi towarzysze
-Hej Yumichika, Ikkaku. Kto to jest?-wskazał na nas mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych
-To są Komachi Motoko i Kintaiyo Mendori-powiedział Kira
-Kire i Hisagiego już znacie tak?-zapytał Yumichika
We czworo pokiwaliśmy głowami.
-Rukie i Renjiego tez powinnyście znać-powiedział
-Tak. W końcu chodziliśmy do jednej szkoły-powiedział czarnowłosa dziewczyna 
-Dobra. Kuchiki jest z 13 a Renji z 6. Ten w okularach jest z 7. Iba Tetsuzaemon-mówił Ikkaku
-Ja jestem porucznikiem 2. Oddziału Omaeda Marechiyo-wstał gruby mężczyzna
-Ej... kto go tu zaprosił?-zapytał Ikkaku - w sumie nie ważne olać go
-Heeeeeeej! Chłopaki!-usłyszałam krzyk
Do stołu podbiegła rudowłosa kobieta. Za nią podeszłą grupka dziewczyn.
-O Rangiku-san-powiedział Kira- To jest Matsumoto Rangiku. Porucznik 10. Oddziału
-O? Siemka! Mam nadzieje że potem się bliżej poznamy!-powiedziała
-Rangiku nie szalej tak-uspokoiła ją czarnowłosa kobieta poprawiająca okulary
-To Ise Nanao. Seksowna porucznik 8. Oddziału. Tamta jest z 12 Kurotsuchi Nemu. Hinamori już znacie, a Kotetsu Isane to 4. 
-Jak mogłaś zapomnieć o mnie pani cycata-poklepała ją po głowie różowa dziewczynka 
-PORUCZNIKU!-krzyknęli Yumichika z Ikkaku chórem- Kusajishi Yachiru-powiedzieli załamani
-Dobra znamy się wszyscy teraz czas na sake-powiedziała Rangiku
Wszyscy piliśmy do późnej nocy. Wróciłyśmy z Mendori dopiero o 5 nad ranem. Od razu poszłyśmy spać


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poczułam ze ktoś mnie szarpie za ramię. 
-Jeszcze chwilę mamo-powiedziałam i przykryłam się kołdrą
-Nie ma spania! Idziemy na zajęcia-powiedziała Mendori i wyciągnęła mnie z łóżka
Szybko się wykąpałam i ubrałam.
-Ok. Już jestem gotowa możemy iść-powiedziałam
Poszłyśmy do znanej nam już sali. Usiałyśmy na miejscach co ostatnio. Do sali weszła Nemu.
-Witajcie jestem Kurotsuchi Nemu. Przedstawię wam szybko na czym polega walka wręcz. Będziecie musieli w niej wykorzystać swoje ciało oraz Shunpo...
Nemu tłumaczyła a ja z Mendori grałyśmy w statki. Po co miałam słuchać skoro sama trochę się na tym znam? Po skończeniu wykładu całe popołudnie spędziłyśmy w sklepach. Yumichika dał na trochę pieniędzy więc poszłyśmy sobie kupić kilka niezbędnych rzeczy.

Od Mendori~ "Walka"


Wszyscy uczniowie widząc niebezpieczeństwo wybiegli szybko z sali lekcyjnej.
-Umknij Kazuyaichi-wymówił komendę
W jego dłoni pojawiła się katana przypominająca kose.
-Ale jak... Ikkaku mówił że dopiero będziemy poznawać imiona swoich Zanpakutou... Jak ty?- krzyknęłam
-Widzicie maleńkie, nie jestem taki głupi jak reszta tu zebranych. Nikt mi nie jest potrzebny do odgadnięcia imienia mojego miecza-wytłumaczył
Byłam zszokowana. Nagle chłopak użył Shunpo by znaleźć się blisko mnie. Zaatakował z boku próbując zadać cios. Zrobiłam szybki unik.
-Może jednak nie zginiesz tak szybko jak myślałem-stwierdził
"Nie mam szans. Nie mam miecza a walka wręcz... Kso... Jeszcze to Shunpo"
Nie skończyłam analizować sytuacji gdy poczułam na moim policzku coś ciepłego. Dotknęłam go i spojrzałam na rękę. To była krew. Odwróciłam się a tam Kaito wycierał ostrze.
-Prawdziwa walka dopiero się zacznie-uśmiechnął się
Zaraz po tym zdaniu jego kosa przebiła moje ramie. Odskoczyłam. Moje ramie było zalane krwią. 
-Co tu się dzieje!?-usłyszałam krzyk
Zobaczyłam Kirę.
-Natychmiast przestańcie! Nie możecie wszczynać walk na terenie akademii-krzyczał biegnąc w naszą stronę
Motoko staneła mu na drodze.
-Przepraszam Izuru-san ale nie pozwolę ci przerwać tej walki. Zniszczysz tym ich dumę. Duma tego śmiecia mnie nie rusza ale nigdy nie pozwolę zniszczyć dumy Mendori. Jako Shinigami pewnie wiesz coś na ten temat-powiedziała
Chłopak się zawahał. W końcu usiadł na ławce z Motoko. Kaito wykorzystał moją nieuwagę i znów zadał cios. Tym razem był wymierzony w mój brzuch. Po chwili już plułam krwią. Nie dość że po policzku mi leciała to teraz jeszcze z ust. Po kilku następnych uderzeniach leżałam na ziemi nie mogąc się ruszyć. Kaito powoli się do mnie zbliżał. Zamknęłam oczy.
"Przynajmniej umrę z walce. Pierwszy dzień a już się wplątałam w niezłe bagno"-pomyślałam
Otworzyłam oczy. Nie znajdowałam się na terenie akademii, ale w jakimś wulkanie. Wstałam i rozejrzałam się. Zobaczyłam jakąś postać w oddali. Zbliżała się do mnie w szybkim tempie.
Zamknęłam oczy. Bałam się. Po chwili poczułam gorący oddech na szyi. Uchyliłam lekko oczy. Przede mną stała wysoka kobieta ubrana w krótką, czerwoną spódniczkę i bluzkę zakrywającą tylko biust z cienkim sznurkiem zawiązanym za szyją. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Była blada, dzięki czemu widać było jej ciemnobrązowe oczy. Miała czarne włosy do ramion. 
-Kim jesteś? -spytałam wystraszona.
-Nazywam się Reddo Kaji. Jestem twoim Zanpakuto. 
-Ale jak to?
-Każdy Shinigami posiada swoje własne Zanpakuto. Zanpakuto to nie tylko miecz. Ja jestem częścią ciebie i twojej duszy. Zawsze będę ci pomagać ale musisz we mnie uwierzyć. 
-Ale jak to możliwe że już... Tak szybko... Ikkaku-san mówił że Zanpakuto się zdobywa dopiero po dłuższym czasie...
-Jesteś na tyle dojrzała aby mnie zdobyć. Możesz użyć mnie w każdej chwili, ale zawsze musisz wymówić komendę.
-A jaka jest nasza?
-MOYASU... A teraz wracaj do walki.
Zasłoniła mi oczy. Zamknęłam je. Gdy otworzyłam je ponownie z powrotem znajdowałam się w akademii. Nade mną stał Kaito. Chwyciłam za katanę.
-MOYASU REDDO KAJI!-wykrzyknęłam szybko.
Moja katana wydłużyła się trochę. Chłopak się zdziwił i odsunął o krok. Wstałam. Znajdowaliśmy się na przeciwko siebie. Kaito zaatakował po raz kolejny. Nasze miecze skrzyżowały się. 
-Gratulację, znasz już imię swojego miecza. Tylko nie wiele potrafisz jeszcze bejbi-mrugnął oczkiem i popchnął mnie. Przede mną znów pojawiła się tajemnicza kobieta.
-Uwierz we mnie, a ci pomogę...
-Wierzę. Tylko.... Jak się tym posługiwać?
-Uwierz we mnie, a się dowiesz...-Reddo Kaji rozpłynęła się w powietrzu.
Wzięłam kilka głębokich oddechów. Poczułam nagły przypływ energii. Chwyciłam katanę drugą ręką, podniosłam ją nad głowę i z całej siły machnęłam nią. Z miecza wydobył się jasny płomień. Atak zadał śmiertelny cios mojemu przeciwnikowi. Chłopak padł na ziemię. Podeszłam do niego pewnie. Przyłożyłam mu miecz do gardła.
-I co, teraz już nie jesteś taki odważny co?
Chłopak nic nie odpowiedział. Zamknął oczy. Zobaczyłam jak powoli zmienia się w dziwny pył.
-C-co się z nim dzieje?!-wystraszyłam się
Chwilę potem Kaito już nie było. Jakby... rozpłynął się w powietrzu. Izuru szybko podbiegł do nas.
-Izuru-san... co się stało?-spytałam zdenerwowana
-Ty... zabiłaś go...
-CO KUR*A?!-wykrzyknęła Motoko.
-A-ale to przecież... Ja... to nie możliwe.... Dopiero go zdobyłam...
-Czy będzie przez to zawieszona?-zapytała Motoko
-Nie wiem. Pewnie tak...-odpowiedział.-Wszczynanie bójek na terenie akademii jest zabronione.
-To moja wina. Ja go wyzwałam-wyznała
-Nie. To moja wina, ja się na to zgodziłam.
-Ale przeze mnie będziesz miała kłopoty.
-Trudno. Najważniejsze że ty będziesz się tu uczyć.
Kira chwycił mnie za ramię.
-Gratulacje. Nikomu jeszcze nie udało się zdobyć miecza, a tym bardziej poznać jego imię pierwszego dnia. 
-Ale to i tak daremne... Przecież będę wydalona z akademii.
-Powiemy że on wyzwał na pojedynek-zaproponował
-Jestem za!
-A powiesz dlaczego on tak nagle zniknął?-zapytała zaciekawiona Motoko
-Każdy Shinigami posiada swoje reiatsu. A Soul Society jest zbudowane z cząsteczek duchowych, czyli reiatsu. Jeżeli Shinigami umrze to zamienia się w właśnie takie reiatsu budujące Soul Society.
-Jakiś ty mądry...-powiedziałam.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Od Motoko~ "Wyzwanie"

-Co...co się dzieje?-zapytałam
Energia była tak przytłaczająca że niektórzy z uczniów zemdleli. 
-...Wystrzel...-powiedziała przez łzy Momo
-Hinamori nie możesz! Tanma Otoshi!-krzyknął a dziewczyna zemdlała
Złapał ją. Wszyscy byliśmy jeszcze zszokowani.
-Przepraszam was. Zostańcie tu-powiedział
Chłopak który doprowadził Momo to takiego stanu zaczął się śmiać.
-A nie mówiłem? Pieprzony cygan. Taka do mi tylko...-nie dokończył
-Kim ty wogle jesteś?-zapytałam
-Haha, wybacz jestem Kaito-przedstawił się
-A może tak nazwisko?-dopytywałam się
-Po co ci?
-Po gów*o. Jak ty mnie wku*wiasz-powiedziałam
-Nie ważne. Ważne że cygana do psychiatry zabrali.
Spojrzałam na Mendori. Pomyślałyśmy o tym samym.
-Która?-zapytałam
-Ja-powiedziała z entuzjazmem
-Ok-uśmiechnęłam się
Mendori podeszła do niego.
-Kaito, skoro jesteś tak mocny w gębie sprawdzimy czy równie mocny jesteś w praktyce-powiedziała
-To znaczy?-nie wiedział o co chodzi
-To znaczy że wyzywam cię na pojedynek-powiedziała

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Od Mendori~"Zajęcia cz. 2"


-A co? Tęskniłeś?-powie​działam zadziornie
-Taa, bardzo.-odpowied​ział-Co wy tu robicie?
-Będziemy Shinigami. Jesteśmy duszami. Yumichika powiedział, że mamy wystarczające Reiatsu, aby zostać Shinigami.
-Do którego chcecie iść oddziału?-spytał​ od niechcenia
Obydwie zamyśliłyśmy się chwilkę.
-A co jeśli byśmy poszły do ciebie do oddziału?-spytałam
-Tutaj są sami faceci.-rzucił
-A Yumichika?-powie​działam nagle nie spodziewając się konsekwencji.
-MENDORI JUŻ NIE ŻYJESZ!-wykrzyknęła wkurzona Motoko.
-Oj noo sorki no tak mi się powiedziało.-próbowałam się wytłumaczyć
-Jeśli jeszcze raz tak powiesz to już nie żyjesz!
-Okej okej, spokojnie sorki.
Ikkaku wyszedł z klasy. Do sali weszła jakaś niska dziewczyna. Miała czarne, błyszczące włosy. 
-Dzień dobry.-stanęła przy biurku-Nazywam się Momo Hinamori. Jestem porucznikiem 5 oddziału. Będę was uczyła Kidō-powiedziała cicho.-Kidō to technika, której używają Shinigami, by skupić swoją energię duchową do różnych zaklęć. Mają zastosowanie w leczeniu, obronie lub walce. Jest jedną z czterech podstawowych form walki Shinigami. 
-I co? Nas ma uczyć ktoś taki jak ty? Haha-krzyknął ktoś z tyłów sali. Wszyscy odwrócili się i spojrzeli na niego. Był to wysoki brunet. Z daleka widać było jego ciemnobrązowe oczy.
-Mógłbyś proszę tak nie mówić?-poprosiła​ grzecznie
-Haha słyszeliście?! Cygan mnie prosi haha! Żryj gruz cyganie!
Widać było ze dziewczynę to zabolało, jednak dalej chowała wszystkie emocje za maską.
-Jeśli jesteś taki mądry to chodź na środek i proszę bardzo pokaz całej klasie jakieś z zaklęć.-powiedziała uśmiechając się, mimo tego nadal czuła smutek.
-Ha! Myślisz ze zrobiłbym cokolwiek dla ciebie? Haha! Może dla takich ładnych dziewczyn jak Motoko i Mendori to tak, ale dla ciebie? W życiu!-wykrzyczał dalej drażniąc panią profesor
-Chwila, skąd znasz nasze imiona? To przecież nasz pierwszy dzień w tej szkole.
-Pan Ayasegawa przyszedł powiedzieć ze będziemy mieli nowe dziewczyny w klasie i podał imiona.
-Czy moglibyście się uspokoić?-zapuka​la w biurko.
-Sama się ku*wa cyganie jeb*ny uspokój! Jeśli nie umiesz uczyć to spierd*laj stąd a nie próbujesz coś udawać!-potyrał ją. 
W tym momencie Hinamori poleciały łzy z oczu. Nagle Motoko wstała wściekle, przewracając ławke. Odwróciła się w stronę tamtego chłopaka. Podeszła do niego. Chwyciła go za koszulkę. Widąc że się bał. W oczach miał wyryty strach.
-I co?! Teraz to już nie będziesz takim hardcorem?! Wiesz, ze to, ze wygląda na dość słabą oznacza tylko ze w głębi jest silna?! Chyba nie na daremno została porucznikiem!-wy​krzyczała wkurwiona Motoko.
-Dobra, dobra, przepraszam.-pow​iedział niepewnie.
Nagle wszyscy poczuliśmy coś dziwnego, przytłaczało nas to tak że ledwo co mogliśmy oddychać. Ostatkiem sil spojrzeliśmy na panią profesor. Wokół niej widniał różowy ogień. Cala ziemia się trzęsła. Nagle do sali wbiegł jakiś Shinigami. To był Izuru Kira-porucznik 3 oddziału. Podszedł do Momo i próbował ją uspokoić.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Od Motoko~"Zajęcia cz. 1"

Mundurki były czerwone.
-Czemu one są takie brzydkie?-zapytałam
-Nie przesadzaj. Pasują mi do włosów-powiedziała Mendori
Wyszłyśmy z pokoju. Czekał tam na nas Yumichika.
-Teraz na zajęcia-powiedział
-A czego będą nas uczyć?-zapytałam
-Zobaczycie. To tutaj, pierwsze zajęcia-wskazał na duże drzwi
Weszłyśmy do środka i usiadłyśmy w ławce. Były wieloosobowe. Niedługo po naszym przyjściu przyszła kobieta.
-Kapitan 2. Oddziału Sui-Feng-przedstawiła się- nauczycie się tu techniki Shunpo. Polega na szybkości. Jeśli chcecie wstąpić do Onmitsukido musicie opanować ją do perfekcji. Przyda się również w moim oddziale-tłumaczyła
Sui-Feng gadała jeszcze coś i kazała wyjść. Poszłyśmy z resztą klasy na następne zajęcia. Nauczyciel by mi już dobrze znany.
- 3. oficer 11. Oddziału Madarame Ikkaku-powiedział- Będziecie się tu uczyć Zanjutsu. Inaczej walki mieczem. Najpierw będziecie się uczyć za pomocą Asauchi. Po jakimś czasie poznacie imię swojego Zanpakuto. Jest to miecz, część waszej duszy. Będziecie się z nim kontaktować. Jego umiejętności i charakter zależą tylko od was. Zanpakuto ma kilka podstawowych zastosowań: wysyłanie Plusów do Soul Society, oczyszczenie Hollowów i przekształcanie się Zanpakuto w bardziej rozwinięte i potężniejsze formy. Te formy to Shikai i Bankai. Shikai jest podstawa do zostania Shinigami. Bankai to ostateczna forma i niewiele osób je osiągnęło-tłumaczył
Po skończeniu wykładu wszyscy wyszli z sali oprócz mnie i Mendori. Podeszłyśmy do Ikkaku.
-Dawno się nie widzieliśmy, Ikkaku-powiedziałam
-Hę?-spojrzał na nas
Gdy nas zobaczył w strojach dla uczniów zrobił zdziwioną minę.
-Co wy tu robicie?!-krzyknął

sobota, 20 kwietnia 2013

Od Mendori~ "Nowy dom"

Czekałyśmy na Ayasegawę rozmawiając z porucznikami. Byli po prostu zajebiści! Gdyby nie to że praktycznie się nie znamy to bym ich brała. Po jakimś czasie przyszedł Yumichika z dobrymi wieściami.
-Gratulacje, dostałyście się do Akademi Shinigami.-oznaj​mił oficer.-Mamy się cieszyć czy nie?-spytałam -Mendori!-krzykn​ęła-Nie wolno tak się odzywać do tak pięknych osób!

-Cieszcie się, dostają się tam tylko osoby z dobrym reiatsu i ze znajomościami.
-Co to jest Reiatsu?-spytałam zaciekawiona
-Reiatsu to energia duchowa. Między innymi po niej da się poznać kim jesteś.
-Aha. Oprowadzisz nas może?-spytała Motoko zapatrzona jak zahipnotyzowana w Yumichikę.
-Mogę. Najpierw dam wam mundurki i plan zajęć a potem jeszcze pokażę wam gdzie mieszkacie i gdzie będziecie mieć lekcje, dobrze?
-Ojej tyle czasu z tobą... moje marzenie się spełniło...-powiedziała Komachi spokojnie
-Motoko! Ogar!-krzyknęłam
Poszliśmy w stronę dużego budynku. Wchodząc tam zobaczyliśmy serię drzwi prowadzących do pokojów. Nasz był z numerem 6969. Weszłyśmy do środka. Na przeciwko wejścia było wyjście na taras. Po prawej była wnęka, w której stały obok siebie dwa łóżka. Na nich leżały mundurki.
-Przebierzcie się. Ja poczekam przed drzwiami.-powiedział Yumichika.
-Zostań tu, kochany-Motoko zwróciła się błagalnym tonem do oficera.
-Ty się ogarnij!-krzknęłam do dziewczyny-A ty wyjdź!-powiedziałam do Ayasegawy.
Chłopak wyszedł a ja zamknęłam drzwi. Szybko się przebrałyśmy. 

Od Motoko~"Nowa znajomość"

Yumichika otworzył bramę przez którą przeszliśmy.
-Teraz musimy się pośpieszyć-powiedział
-Ok-odpowiedziałyśmy
Pobiegliśmy. Droga wydawała się krótsza niż przed laty więc chwilę potem pojawiła się kolejna brama. Przeszliśmy przez nią. Yumichika ruszył przed siebie a my za nim.
-Yumichika... co teraz z nami będzie?-zapytała moja przyjaciółka
-Traficie do Rukongai. Ale macie wystarczające Reiatsu by wstąpić do Akademii Shinigami. Polecam drugą opcje. Będą was szkolić i w przyszłości wstąpicie do któregoś z oddziałów-wytłumaczył- A ważniejsze że się jeszcze kiedyś spotkamy
-Więc jak się tam zapisać?-zapytałam
-Ja się tym zajmę. Zaprowadzę was do koszar mojego oddziału i tam na mnie poczekacie-powiedział
-Do jakiego oddziału należysz?-znów zapytałam
-Więc może się przedstawię jeszcze raz- odwrócił się do nas- 5. oficer 11. Oddziału Ayasegawa Yumichika-powiedział i ruszył dalej
-Kim jest oficer?-zapytała Mendori
-Najważniejszą osobą tutaj jest Kapitan Głównodowodzący. Następnie Kapitan i Porucznik każdego oddziału. Następnie członkowie oddziałów są ustawiani siłą. Jest 20 oficerów. Jeszcze jakieś pytania?-zapytał
 -Nie-powiedziałam
Zaprowadził nas do pomieszczenia w koszarach swojego oddziału i kazał tam zostać. On sam poszedł zapiać nas do akademii.
-Mendori, nie wiem jak ty ja nie mam zamiaru tu zostać-powiedziałam
 -Myślisz że tu zostanę? Idziemy razem-odpowiedziała
Wyszłyśmy z pomieszczenia. Chodziłyśmy po ulicach Seireitei i oglądałyśmy wszystko. Widziałyśmy przeróżnych Shinigami. Nagle ktoś na nas wpadł. Upadłyśmy. Naszym oczom ukazali się dwaj mężczyźni. Jeden o czarnych włosach i blondyn. Spojrzeli na nas ze zdziwieniem.
-Przepraszam-powiedział blondyn i pomógł mi wstać
Chłopak z czarnymi włosami pomógł Mendori. 
-Porucznik 9. Oddziału Hisagi Shuhei-powiedział i stanął koło blondyna
-Porucznik 3. Oddziału Kira Izuru-przedstawił się blondyn
-Komachi Motoko. A to jest Kintaiyo Mendori-przedstawiłam nas
-Z którego jesteście oddziału?-zapytał Izuru
-Em... z żadnego...-powiedział Mendori
-To co tu robicie?-zapytał podejrzliwie Hisagi
-Em.. my... Yumichika poszedł nas zapisać do akademii...-wytłumaczyłam


Od Mendori~ "Stary znajomy"

Obudziłam się na chodniku. Obok mnie leżała nieprzytomna Motoko. Zaczęłam wykrzykiwać jej imię... W końcu się zbudziła.
-Co się stało?-spytała jeszcze pół przytomna
-Nie wiem. Pamiętam tylko światła i nic więcej... Chodź pójdziemy do mnie.
Obydwie wstałyśmy. Poszłyśmy wolno w kierunku mojego domu. Czuję jakby nikt nas nie widział... Jakbyśmy w ogóle nie istniały... Jesteśmy przed drzwiami. Dzwonimy. Otwiera nam moja mama. Cała zapłakana patrzyła.
-Kto znów robi takie żarty? Dlaczego akurat teraz? Córeczko...-spojrzała na moje zdjęcie, które trzymała w ręce
-Mamo, ale o co ci chodzi? Przecież jestem tu.
Kobieta zamknęła drzwi.
-Co się tu kuwa dzieje?!-wykrzyknęła zdenerwowana Motoko
-Ja nie wiem.... Ale to mnie trochę przeraża.
Przed nami pojawił się nagle ubrany na czarno mężczyzna.
-Ty, zobacz, Shinigami.
-Nie przecież to ci się tylko wydawało. Nie ma czegoś takiego.
-Jak nie. A on to co?
Mężczyzna podszedł do nas. Ta twarz wydawała mi się znana.
-Cześć-powiedział-ta ja...
-Yumichika!-wykrzyknęła uradowana Komachi, widząc "pana idealnego". Rzuciła się na jego szyję.-Co ty tu robisz?
-Obiecałem, że kiedyś was odwiedzę, to muszę dotrzymać obietnicy
-A-ale jak, przecież...-zdziwiłam się widząc go-to był tylko sen...
-Nie. Naprawdę istnieję. Muszę wam powiedzieć coś przykrego...
-Co?-spytała zaniepokojona
-Wy... już nie żyjecie. Jesteście duszami, które muszą iść do Soul Society. Inaczej staniecie się pustymi.
-Ale jak chcesz to zrobić?
Ayasegawa wyciągnął miecz. Obydwie wystraszyłyśmy się i odeszłyśmy od niego kilka kroków.
-Nie bójcie się. Nic wam nie zrobię. To nie będzie bolało.-powiedział spokojnym głosem. Dotknął delikatnie rękojeścią miecza czoło najpierw Motoko, a potem moje.Obok nas pojawiły się dwa czarne motyle.
-Teraz musicie iść za nimi i będzie po sprawie-powiedział Shinigami-Ty nie idziesz?-zapytałam-Mam jeszcze inne obowiązki-odpowiedział-Yumichika proszęęę, chodź z nami-błagała Motoko. Chłopak nie wiedział co zrobić. W końcu się zgodził.

piątek, 19 kwietnia 2013

Od Motoko ~ "Początek nowego życia..."

Siedziałam w swojej ławce i czytałam mangę. Chodziłam do Liceum w Karakurze na każdej lekcji było niezłe zamieszanie, więc można się domyśleć co się działo podczas przerw. Próbowałam nie zwracać uwagi na moich kolegów, co wychodziło mi w miarę dobrze. Nagle ktoś wyrwał mi mangę.
-Wiesz że tego nie znoszę Mendori!-krzyknęłam
-Haha. Wiem i dlatego to robię-odpowiedziała z szyderczym uśmieszkiem

-Oddawaj-wyrwałam jej moją własność
Usiadła koło mnie.
-Widziałaś dziś Ichigo? On jest taki uroczy-powiedziała
-On? Jebło Cię? Ciągle o nim nawijasz. Ładniejsi są już nawet Keigo, Mizuiro, Uryu czy nawet Chizuru.-powiedziałam
-Uryu? Jest ktoś taki w naszej szkole?-zapytała
Spuściłam załamana głowę.
-Gość w okularach w klasy Ichigo...-powiedziałam załamana- Teraz cicho lekcja się zaczyna.
O 15:30 lekcje się skończyły i wyszłyśmy ze szkoły. Mieszkałyśmy dość blisko siebie więc większość drogi przechodziłyśmy razem. Znów musiałam słuchać jaki to Ichigo jest wspaniały. Była zima więc w połowie drogi zrobiło się ciemno. 
-Powietrze jest dość dziwne nie uważasz?-zapytała Mendori
-Nie wiem co jest w nim dziwnego-odpowiedziałam
-Może racja...-powiedziała patrząc w niebo
Szłyśmy dalej rozmawiając o chłopakach. Przechodziłyśmy przez ulicą gdy usłyszałam krzyk.
-Hej wy!!
Spojrzałam w bok. Ostatnie co ujrzałam to oślepiające światło samochodu i wielki potwór z maską... Już wiedziałam co dziwnego było w powietrzu... Zła aura...