-Giń za to że miałaś czelność w ogóle chcieć że mną walczyć!-wykrzyknął
-Nie boję się śmierci. Rób co chcesz...-odpowiedziała mu.
Yumichika nagle odsunął miecz. Jego katana wróciła do podstawowej formy.
-Nie mógłbym tego zrobić. Wszystkie twoje ruchy są cudowne i byłbym okropny gdybym cię zabił. Wstawaj. -podał jej rękę. Ją przyglądałam się temu z niedowierzaniem. Dziewczyna wstała.
-Masz może ochotę wybrać się dzisiaj gdzieś ze mną?-zapytał niepewnie.
-J-ja...-spojrzała na mnie. Kiwnelam głową porozumiewawczo. - Dobrze. O której? -spytała.
-Za godzinę.-zaproponował.
-Dobrze. Przyjdę po ciebie. -powiedziała Motoko. Dziewczyna cała się rumieniła.
-Nie. Ja przyjdę.-powiedział i pocałował ją delikatnie w policzek.-do zobaczenia...
Oficer odwrócił się i odszedł. Motoko dalej stała i patrzyła się na odchodzącego chłopaka.
-Halo, Motoko żyjesz?-zapytałam machając jej ręką przy twarzy.
-C-co się właśnie wydarzyło?
-Idziesz z nim na randkę!!! Chodź. Idziemy cię jakoś przygotować.
Pociągnęłam ją za rękę prosto do naszego pokoju.
-Siadaj!-krzyknęłam na nią i wskazałam na łóżko. Wykonała to.
Wyjęłam z szafy krótką fioletową sukienkę.
-Przymierz. -powiedziałam stanowczo. Dziewczyna przegrała się.
-I jak? -spytała
-Hmm... Jeszcze buty.
-Masz jakieś szpilki?
-No pewnie! - dałam jej czarno-fioletowe buty na obcasie. Motoko obróciła się na palcach. Wyglądała cudownie! Tak seksownie mrr xD.
-I jak?-spytała.
-Zajebiście! Pięknie wyglądasz.
Przyszedł czas na włosy. Dużo z nimi nie trzeba było robić bo w rozpuszczonych wyglądała najlepiej.
-Która godzina?-spytała, nie mogąc się doczekać aż jej ukochany przyjdzie.
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-To on... - wykrztusiła Motoko. Zdenerwowana poszła otworzyć drzwi. Otworzyła. Za nimi stał Yumichika. Od razu gdy zobaczył w drzwiach dziewczynę stanął jak wryty. Patrzył się na nią i nie dał rady wydusić z siebie ani słowa.
-Coś się stało? - spytała Motoko i pomachała chłopakowi przed twarzą. Ayasegawa potrząsnął głową.
-Yy tak. Przepraszam. Pięknie wyglądasz...
- Dziękuje ty też. -odpowiedziała, lekko rumieniąc się na twarzy.
Podeszłam do nich.
-To idźcie już. Miłej zabawy.
-Dzięki- mrugnęła do mnie.
Oficer delikatnie chwycił dłoń Motoko. Poszli. Zostałam sama.
-"Hmm... A może by tak ich śledzić?" - pomyślałam
Ukryłam reiatsu i poszłam za nimi. Widziałam ich jak idą i rozmawiają cichutko. Poszli w kierunku bramy Seireitei. Wyszli przez nią, ja za nimi. Szli powoli łąką, porośniętą pięknymi kwiatami, w stronę zielonego, bujnego lasu. Usiedli. Wokół nich znajdowało się pełno kolorowych kwiatów. Nagle Yumichika zerwał jednego i dając go dziewczynie pocałował ją. Lekko go odepchnęła.
-Nie... To za wcześnie.-powiedziała delikatnie się trzęsąc.
-Dlaczego?-spytał patrząc jej prosto w oczy.
-Bo...-uciekła wzrokiem - to po prostu za wcześnie. Dopiero się poznaliśmy.- wytłumaczył