środa, 31 lipca 2013

Od Mendori ~ "A po walce... ♥"

Widziałam jak Motoko nie ma siły wstać. Oficer przyłożył jej miecz do gardła.
-Giń za to że miałaś czelność w ogóle chcieć że mną walczyć!-wykrzyknął
-Nie boję się śmierci. Rób co chcesz...-odpowiedziała mu.
Yumichika nagle odsunął miecz. Jego katana wróciła do podstawowej formy.
-Nie mógłbym tego zrobić. Wszystkie twoje ruchy są cudowne i byłbym okropny gdybym cię zabił. Wstawaj. -podał jej rękę. Ją przyglądałam się temu z niedowierzaniem. Dziewczyna wstała.
-Masz może ochotę wybrać się dzisiaj gdzieś ze mną?-zapytał niepewnie.
-J-ja...-spojrzała na mnie. Kiwnelam głową porozumiewawczo. - Dobrze. O której? -spytała.
-Za godzinę.-zaproponował.
-Dobrze. Przyjdę po ciebie. -powiedziała Motoko. Dziewczyna cała się rumieniła.
-Nie. Ja przyjdę.-powiedział i pocałował ją delikatnie w policzek.-do zobaczenia...
Oficer odwrócił się i odszedł. Motoko dalej stała i patrzyła się na odchodzącego chłopaka.
-Halo, Motoko żyjesz?-zapytałam machając jej ręką przy twarzy.
-C-co się właśnie wydarzyło?
-Idziesz z nim na randkę!!! Chodź. Idziemy cię jakoś przygotować.
Pociągnęłam ją za rękę prosto do naszego pokoju.
-Siadaj!-krzyknęłam na nią i wskazałam na łóżko. Wykonała to.
Wyjęłam z szafy krótką fioletową sukienkę.
-Przymierz. -powiedziałam stanowczo. Dziewczyna przegrała się.
-I jak? -spytała
-Hmm... Jeszcze buty.
-Masz jakieś szpilki?
-No pewnie! - dałam jej czarno-fioletowe buty na obcasie. Motoko obróciła się na palcach. Wyglądała cudownie! Tak seksownie mrr xD.
 -I jak?-spytała.
-Zajebiście! Pięknie wyglądasz.
Przyszedł czas na włosy. Dużo z nimi nie trzeba było robić bo w rozpuszczonych wyglądała najlepiej.
-Która godzina?-spytała, nie mogąc się doczekać aż jej ukochany przyjdzie.
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-To on... - wykrztusiła Motoko. Zdenerwowana poszła otworzyć drzwi. Otworzyła. Za nimi stał Yumichika. Od razu gdy zobaczył w drzwiach dziewczynę stanął jak wryty. Patrzył się na nią i nie dał rady wydusić z siebie ani słowa.
-Coś się stało? - spytała Motoko i pomachała chłopakowi przed twarzą. Ayasegawa potrząsnął głową.
-Yy tak. Przepraszam. Pięknie wyglądasz...
- Dziękuje ty też. -odpowiedziała, lekko rumieniąc się na twarzy.
Podeszłam do nich.
-To idźcie już. Miłej zabawy.
-Dzięki- mrugnęła do mnie.
Oficer delikatnie chwycił dłoń Motoko. Poszli. Zostałam sama.
-"Hmm... A może by tak ich śledzić?" - pomyślałam
Ukryłam reiatsu i poszłam za nimi. Widziałam ich jak idą i rozmawiają cichutko. Poszli w kierunku bramy Seireitei. Wyszli przez nią, ja za nimi. Szli powoli łąką, porośniętą pięknymi kwiatami, w stronę zielonego, bujnego lasu. Usiedli. Wokół nich znajdowało się pełno kolorowych kwiatów. Nagle Yumichika zerwał jednego i dając go dziewczynie pocałował ją. Lekko go odepchnęła.
-Nie... To za wcześnie.-powiedziała delikatnie się trzęsąc.
-Dlaczego?-spytał patrząc jej prosto w oczy.
-Bo...-uciekła wzrokiem - to po prostu za wcześnie. Dopiero się poznaliśmy.- wytłumaczył

-Nie. To nieprawda. Gdy jeszcze żyłaś to często się spotykaliśmy. Ale za każdym razem wymazywałem to z twojej pamięci... Wiem o tobie wszystko. Tyle rozmawialiśmy... Zakochałem się w człowieku...-wypowiedział to czerwieniąc się lekko na twarzy.
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Nie wiedziała co powiedzieć. Ja, widząc to, stałam jak wryta... Shinigami którego znała ale nie znała właśnie powiedział że ją kocha...
-"Kurde, ale oni do siebie pasują..."-pomyślałam.
Spojrzałam znów na nich. Dziewczyna uchyliła lekko usta, chciała coś powiedzieć. Nie zdążyła. Jej usta zostały zamknięte pocałunkiem. Yumichika przestał nad sobą panować. Motoko lekko go od siebie odsunęła.
-Proszę cię... Nie rób tego. - wypowiedziała to i spojrzała prosto w jego piękne oczy.
-Dlaczego mi to robisz...? Kocham cię. Powiedziałem ci to, wiesz już o tym... To dlaczego nie chcesz choć na chwilę sprawić mi przyjemności? (... BEZ SKOJARZEŃ !!!!!!)
-Bo... Nie znam cię na tyle dobrze. Przywrócisz mi pamięć jak z tobą rozmawiałam w świecie ludzi to może...
-Ty w ogóle cokolwiek pamiętasz?
-Yhm wszystko.
-A Mendori?
-Chyba też.
-Eh..-westchnął-Dobrze. Dla ciebie zrobię wszystko.- wypowiedział te słowa wolno, jakby chcial aby zostały w jej głowie na zawsze. Przytulił się do niej. Wyszeptał jakieś dziwne zaklęcie i delikatnie położył dziewczynę na ziemię. Zamknęła oczy. Chwilę patrzyła na nich ze zdumieniem. Otworzyła oczy...
- Pamiętasz?-spytał
-Tak...- nie dał jej dokończyć. Wpił się w jej czerwone usta. Ona z odwagą oddała pocałunek.
-A Mendori cię znała?-spytała.
-Tak. Byliśmy kiedyś wszyscy razem w kinie nawet. -odpowiedział
-A pamięta cię?
-Nie.
Przytuliła się do niego. Podniosła lekko głowę do góry i spojrzała mu w oczy.
Słońce powoli zaczęło chować się za horyzont.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz